
Koszykówka - sport ósmej kategorii w Polsce
Tak się składa, że uwielbiam koszykówkę, która w naszym kraju jest sportem ósmej kategorii. Na całym świecie koszykówka jest na drugim miejscu po piłce nożnej, u nas mało kto dobrze zna zasady. Pamiętam jak za szczenięcych lat z wypiekami na twarzy czekałem na nadawany raz w tygodniu program ze skrótem wybranego meczu NBA. Albo gdy zarywałem noc żeby obejrzeć finał nadawany na żywo. Te czasy się skończyły i koszykówka poza płatnymi kanałami sportowymi, w polskiej telewizji nie istnieje.
Dzięki Euro Basketowi była szansa na to, że sytuacja ulegnie zmianie. Miał być spektakularny sukces polskiej drużyny, po którym rozpoczęłaby się reakcja łańcuchowa tak typowa dla naszego kraju, a polegająca na tym, że po sukcesie nagle wszyscy zaczynają oglądać koszykówkę i być w niej ekspertami „od zawsze”. Jak wyszło? Chciałoby się powiedzieć „jak zwykle”. Od strony organizacyjnej i promocyjnej GIGANTYCZNA klapa. W wypowiedziach wielu kibiców z zagranicy słyszy się zdziwienie, że większość spotkanych przez nich Polaków nie wie na jaką imprezę kibice Ci przyjechali. We Wrocławiu nie widziałem ani jednej porządnej reklamy wydarzenia, które było (w zasadzie gdy to piszę dalej jest, ale Polacy już nie grają) najważniejszą imprezą sportową organizowaną w naszym kraju od lat. Za to widziałem jak spektakularnie we Wrocławiu podczas jednego z meczów naszej reprezentacji (nie pamiętam czy z Bułgarią czy z Litwą) zgasło światło na dobre kilka minut. To widocznie jakaś nasza specjalność. Zresztą mieszkam pod Wrocławiem i kilkuminutowe przerwy w dostawie prądu są tutaj na porządku dziennym… Tak jak wspomniałem – organizacyjna i promocyjna GIGANTYCZNA KLAPA! Oczywiście wbrew zapowiedziom i słowom puchnących z dumy organizatorów i zgodnie ze słowami większości obecnych na imprezie zagranicznych dziennikarzy.
———-
REKLAMA
Interesują Cię Bułgaria kwatery? Sprawdź portal WakacyjnyWynajem.pl. Znajdziesz u nas setki ofert wynajmu nieruchomości wakacyjnych z całego świata, a między innymi olbrzymią ilość apartamentów i kwater w Bułgarii!
A może wolisz białe szaleństwo na alpejskich stokach? Sprawdź odnośnik noclegi Austria, a z pewnością znajdziesz apartament lub domek dla siebie!
Jeśli jednak myślisz o polskiej krainie wielkich jezior, koniecznie sprawdź link tanie noclegi Mazury i poczytaj informacje o miastach w tym wspaniałym regionie.
———-
Teraz jeszcze słowa dwa o grze naszej reprezentacji. Oczekiwania były ogromne. W końcu Gortat to center wicemistrzów NBA (rezerwowy, ale zawsze), Lampe to „prawie” gracz NBA, który gra „na poziomie” NBA. Do tego Logan, którego komentator jakiejś gazeciny po meczu z Litwą porównywał do… Jordana. Ta trójka miała zapewnić sukces. Przed rozpoczęciem imprezy graliśmy kilka meczów sparingowych. Większość przegraliśmy, ale to nie przeszkadzało komentatorom piać z zachwytu. Później przyszły mecze grupowe. Pierwszy z Bułgarią wygrany gładko, co spowodowało olbrzymią euforię, tymczasem sam trener Bułgarów stwierdził, że nie zdziwi go gdy przegra z wszystkimi drużynami w grupie różnicą 20 punktów. Bułgaria była najsłabszą drużyną i grała jak na taką drużynę przystało. Rzeczywiście przegrała wszystkie mecze i jeśli się nie mylę, z Polską przegrała najmniej (ale mogę się mylić, a sprawdzać mi się nie chce). Po Bułgarii kolej na Litwę, teoretycznie bardzo groźnego przeciwnika. Znowu wygrana i absolutny wybuch szaleństwa radości. Co najmniej taki jakbyśmy mistrzostwo Europy już zdobyli. Komentatorzy twierdzili, że wygrać z Litwą w koszykówkę to jak wygrać z Holandią w piłkę nożną. Może i tak, ale ja na ten mecz patrzyłem zupełnie inaczej. Litwie nie wychodziło absolutnie nic. Skuteczności z rzutów wolnych nie mieli wcale, podobnie jak z rzutów z dystansu. Chwilami miałem wrażenie, że wygrałaby z nimi byle jaka drużyna z polskiej drugiej ligi. Litwini pokazali pazur tylko w końcówce i to co się wtedy działo powodowało, że przecierałem oczy ze zdumienia. Polacy gubili piłkę, tracili piłkę, podawali piłkę do przeciwników i generalnie przyciśnięci wyglądali na grupkę przedszkolaków. Brak formy Litwinów potwierdziła przegrana ze WSZYSTKIMI drużynami, z którymi grali oprócz Bułgarii (i znowu jeśli się nie mylę Litwini przegrali ze wszystkimi większą różnicą punktów niż przegrali z Polską, ale tu też mogę się mylić). Gdy przyszło w końcu do konfrontacji z dobrym przeciwnikiem Polacy pokazali, że na wiele ich nie stać. Turcja od początku zdobyła dużą przewagę i nie oddała jej do końca. Z grupy jednak wyszliśmy i czekały nas kolejne 3 mecze z Serbią, Słowenią i Hiszpanią. We wszystkich tych meczach scenariusz był dokładnie taki sam jak w meczu z Turcją. Chwilami nasi gracze byli po prostu ośmieszani. Po kolejnej porażce rozpoczęło się standardowe polskie piekiełko. Wypłynęły historie o balangowaniu zawodników (Logan, Lampe), a Gortat z trenerem kontaktował się chyba tylko przez media. Mieliśmy mieć trzech doskonałych zawodników w drużynie, a ja widziałem tylko jednego i to nie doskonałego, a co najwyżej solidnego. Gortat pokazał formę w pierwszych 4 meczach, ale w ostatnich dwóch zawiódł. Ze Słowenią mecz mu nie wyszedł, natomiast w meczu z Hiszpanią nie miał szans z Gasolem, który w pierwszej minucie meczu najpierw Gortata zablokował, a później zdobył nad nim punkty. Hiszpan pokazał dlaczego on jest centrem mistrza NBA, a Gortat rezerwowym centrem wicemistrza. Śmiechu warte były z tej perspektywy zapowiedzi, że z Hiszpanią będziemy grali jak równy z równym. O Lampem i Loganie nawet nieszczególnie chce mi się mówić. Pierwszy w trudnych meczach zaraz na początku łapał 2-3 faule i w zasadzie było dla niego po grze. Drugi notorycznie gubił piłkę i pudłował z dystansu, a duże zdobycze punktowe wynikały z ilości oddawanych rzutów, a nie ze skuteczności. Reszta zawodników była tylko tłem, z którego na chwilę wyróżnił się Ignerski trafiając z Litwą trzy „trójki” pod rząd pudłując wcześniej niemiłosiernie oraz Szewczyk, tym że wchodząc z ławki w początkowej fazie zasłużył na pierwszą piątkę w późniejszych meczach i grał w miarę równo i bez kompleksów. Gdyby tylko nie ten jego wiejski tatuaż…
Były wielkie nadzieje, jest wielkie nic. Media już zwalniają trenera, bo na początku nie robił zmian, a później robił ich za dużo i generalnie nic nie umie. Zawodnicy zachłyśnięci wątpliwą sławą, też kłapią na lewo i prawo o rzeczach, o których się publicznie po prostu nie mówi. Gortat prawdopodobnie następnym razem będzie wypowiadał się w mediach w sposób bardziej wyważony, bo tak naprawdę to on jest odpowiedzialny za napompowanie oczekiwań i teraz wszystkie media uczynią sobie sport z wpychania mu jego butnych zapowiedzi sprzed turnieju z powrotem do gardła…
A tłem całej tej historii jest kompletna kompromitacja polskiej piłki nożnej (która to już kompromitacja?) oraz mistrzostwo Europy siatkarzy. O obu rzeczach nie specjalnie chce mi się pisać bo obu tych sportów nie cierpię. Piłka kopana skupia wokół siebie tylu, jak to powiedziała Pani Olejnik, prostaków, w dodatku powoduje tyle niezdrowych emocji, wrogości i burd, że chce mi się rzygać jak o niej słucham i często gdy na nią patrzę. Do tego zasady tego „sportu” są tak ewidentnie korupcjogenne, że nie rozumiem jak ludzie mogą się pasjonować czymś co tak łatwo wypaczyć… Może jednak kiedyś o tym napiszę bo to wspaniały temat do czegoś co nazywam „plucie jadem”, co z kolei doskonale oczyszcza duszę.
A siatkówka? LUDZIE! SIATKÓWKA JEST NUDNA!!!
