Być albo nie być (kobietą)…

Caster Semenya

Caster Semenya

Będę mało oryginalny i napiszę dzisiaj o tym co od paru dni znajduje się na ustach całego świata. A na ustach całego świata są dziś genitalia niejakiej Caster Semenyi, biegaczki z RPA, która podczas mistrzostw świata w lekkoatletyce zdeklasowała rywalki w biegu na 800m. Dlaczego, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, świat postanowił wziąć na języki genitalia tej Bogu ducha winnej, 18 letniej dziewczyny? Ano dlatego, że nagle ktoś rzucił hasło że Caster wcale dziewczyną nie jest. Wszyscy poszukiwacze sensacji siedzą więc teraz przed komputerami i wpatrują się w zdjęcia w internecie poszukując charakterystycznej wypukłości w kroku zwiastującej posiadanie przez biegaczkę siusiaka. Od czasu do czasu ktoś przebąkuje, że tak nie można, że to się nie godzi aby publicznie roztrząsać takie kwestie, że to delikatna sprawa i psychika tak młodej dziewczyny może nie wytrzymać. Świat jednak głosy te ignoruje oddając się, z zapałem godnym lepszej sprawy, radosnym poszukiwaniom kutasa.

Gdy oglądam cały ten cyrk, zwyczajnie nie mieści mi się on w głowie. Otóż okazuje się, że w grupie lekarzy, która wyda werdykt czy Caster jest kobietą czy też nie, znalazł się nawet psycholog. Czyli metodologia badań będzie polegać między innymi na zadawaniu pytań w stylu „czy lubisz kupować buty i torebki” albo „jaki jest Twój ulubiony gatunek filmowy” i jeśli padną odpowiedzi „nie” oraz „filmy sensacyjne z dużą ilością pościgów” to psycholog odda głos za tym, że biegaczka jest jednak facetem… Ja wiem, że żyjemy w świecie, w którym coraz więcej spraw, niegdyś uchodzących za proste, być takimi przestaje, ale na Przenajświętsze Kości Tutenhamona to już jest prawdziwe wariactwo. Okazuje się, że aby stwierdzić czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą nie wystarczy dzisiaj badanie ginekologiczne. Trzeba przeprowadzić całą gamę testów, które trwać mogą nawet kilka tygodni. A w tym czasie Caster Semenya czeka na wyrok i decyzję, czy zdała egzamin na płeć, czy też nie.

Widziałem jak jakiś inteligentny dziennikarz podszedł do biegaczki gdy zeszła ona ze stadionu i z właściwą dziennikarzom delikatnością, spytał czy wie o tym, że wiele osób twierdzi, że jest ona mężczyzną. Dziewczyna ewidentnie nie mogła przez chwilę wydać z siebie głosu, następnie powiedziała, że nic ją to nie obchodzi („I don’t give a damn about it”) i zaprzeczając swoim słowom niemal uciekła sprzed kamery. Później usłyszałem wypowiedź jej matki, która potwierdziła, że Caster od najmłodszych lat była dręczona przez rówieśników za swój męski wygląd. Wyobraźcie sobie teraz, że ktoś wywleka na światło dzienne wasz największy kompleks i poddaje go pod debatę na całym świecie. Wszystkie media ochoczo podchwytują temat i na całym świecie dyskutuje się na przykład czy Pan Kowalski jest impotentem? Albo dlaczego Pan Kowalski jest taki gruby/chudy/łysy. Byłoby miło? Nie sądzę. A to przecież błahostka w porównaniu z powiedzeniem kobiecie, że podejrzewa się ją o bycie mężczyzną.

Ja na miejscu Caster (tak, wiem, łatwo mi mówić bo nigdy na jej miejscu nie będę) zwróciłnym medal, a następnie zaszedł w ciążę. Później nagłośniłbym sprawę w tych cudownych mediach, które najchętniej podejmowały sprawę jej płci i zarobiłbym na całej aferze jakieś zupełnie nieprzyzwoite pieniądze. Najpierw jednak obciąłbym jaja (ewentualnie cycki) osobie, która pozwoliła na to aby sprawa tego badania stała się taka głośna, a następnie spytałbym tę osobę czy czuje się teraz bardziej kobietą czy mężczyzną…

Comments are closed.