Szkocka przeszkoda do przeskoczenia?

 

szkocja1Wylawszy na głowy mistrzów świata kubeł zimnej wody, polska reprezentacja szykuje się teraz na trzecie grupowe spotkanie, tym razem z Szkotami.

Niemcy po raz kolejny opuścili Warszawę ze spuszczonymi głowami. Dwa lata temu zespół Joachima Löwa przegrał w organizowanym na Stadionie Narodowym półfinale Mistrzostw Europy z Włochami. Dwa gole ustrzelił wówczas Mario Balotelli, a jedynie trafienie dla Niemców w doliczonym czasie gry zanotował Mesut Özil. Czytaj dalej „Szkocka przeszkoda do przeskoczenia?”

Początek sezonu Justyny

kowalczykDla wszystkich miłośników sportów zimowych, do których mogę także zaliczyć siebie, a zwłaszcza kibiców Justyny Kowalczyk, początek sezonu 2010/2011 nie wygląda obiecująco. Nie dlatego, że nasza najbardziej utytułowana narciarka źle przepracowała sezon letni, ani nie dlatego, że ma kłopoty ze zdrowiem lub straciła motywację do zdobywania kolejnych trofeów. Nie wygląda dobrze, gdyż wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują na to, że odpowiedzialni za narciarstwo biegowe działacze FIS postanowili udowodnić całemu światu, że najlepszą biegaczką narciarską na świecie może być tylko osoba urodzona w Skandynawii. A najlepiej w Norwegii. I powinna nazywać się Marit Bjoergen. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że jest jeszcze kilka zawodniczek, które nie przyjęły tego postanowienia do wiadomości. Czytaj dalej „Początek sezonu Justyny”

Brąz polskich panczenistek

Niech żyje przeciętność! Czasem zupełnie nie rozumiem czym kierują się ludzie wybierający dyscypliny obecne na igrzyskach olimpijskich. Wczoraj Polki zdobyły brązowy medal w łyżwiarstwie szybkim w biegu… drużynowym. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tej dyscyplinie, ale gdy usłyszałem i przeczytałem o jej zasadach to naprawdę się zdumiałem.

W sporcie mamy tyle absurdów, że pisanie o nich mogłoby zająć mi całe lata, a jestem przecież laikiem. Jednak drużynowe biegi łyżwiarzy szybkich są dyscypliną zupełnie niezgodną z duchem sportu. Zwycięzcą powinien zostawać sportowiec wybitny, który osiąga najlepsze wyniki. Tymczasem w drużynowym łyżwiarstwie szybkim do określania zwycięskiej drużyny bierze się czas przejazdu NAJSŁABSZEGO czyli najwolniejszego łyżwiarza. Można więc powiedzieć, że w dyscyplinie tej sprawdza się, która drużyna ma najlepsze najsłabsze ogniwo. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć sztafety, w których liczy się zgranie drużyny i kluczowy jest moment przekazania pałeczki. W przypadku drużynowych biegów łyżwiarzy szybkim w zasadzie wystarczyłoby w drużynie wybrać najsłabszego łyżwiarza i wystawić go przeciwko najsłabszym łyżwiarzom innych drużyn. Po co biegać w drużynie, skoro liczy się czas tylko jednego członka? Czytaj dalej „Brąz polskich panczenistek”

PZPN, PZPN, niech żyje PZPN

PZPNNie mogłem się wczoraj powstrzymać i zacząłem oglądać ostatni mecz eliminacji do MŚ z udziałem polskich kopaczy. Piłka nożna to sport, w którym szukanie zawodnika z poziomem IQ chćby zbliżonym do średniej jest jak szukanie igły w stogu siana. To samo dotyczy zresztą ludzi, którzy polską piłką zarządzają. Ciężko się dziwić skoro w większości są to byli piłkarze… Robi się później z tych piłkarzy olbrzymie gwiazdy, płaci się im za bezsensowne kopanie piłki jakieś kuriozalnie wielkie pieniądze, a oni w dalszym ciągu zachowują się jak idioci. Kiepska sprawa… Zwłaszcza, że w naszej rodzimej piłce niski poziom inteligencji idzie w parze z niskimi umiejętnościami piłkarskimi co daje naprawdę dziwną mieszankę.

Czytaj dalej „PZPN, PZPN, niech żyje PZPN”

Bo piłka jest jedna, a obręcze są dwie… słów parę o Euro Baskecie 2009

Tak się składa, że uwielbiam koszykówkę, która w naszym kraju jest sportem ósmej kategorii. Na całym świecie koszykówka jest na drugim miejscu po piłce nożnej, u nas mało kto dobrze zna zasady. Pamiętam jak za szczenięcych lat z wypiekami na twarzy czekałem na nadawany raz w tygodniu program ze skrótem wybranego meczu NBA. Albo gdy zarywałem noc żeby obejrzeć finał nadawany na żywo. Te czasy się skończyły i koszykówka poza płatnymi kanałami sportowymi, w polskiej telewizji nie istnieje.

Dzięki Euro Basketowi była szansa na to, że sytuacja ulegnie zmianie. Miał być spektakularny sukces polskiej drużyny, po którym rozpoczęłaby się reakcja łańcuchowa tak typowa dla naszego kraju, a polegająca na tym, że po sukcesie nagle wszyscy zaczynają oglądać koszykówkę i być w niej ekspertami „od zawsze”. Jak wyszło? Chciałoby się powiedzieć „jak zwykle”. Od strony organizacyjnej i promocyjnej GIGANTYCZNA klapa. W wypowiedziach wielu kibiców z zagranicy słyszy się zdziwienie, że większość spotkanych przez nich Polaków nie wie na jaką imprezę kibice Ci przyjechali. We Wrocławiu nie widziałem ani jednej porządnej reklamy wydarzenia, które było (w zasadzie gdy to piszę dalej jest, ale Polacy już nie grają) najważniejszą imprezą sportową organizowaną w naszym kraju od lat. Za to widziałem jak spektakularnie we Wrocławiu podczas jednego z meczów naszej reprezentacji (nie pamiętam czy z Bułgarią czy z Litwą) zgasło światło na dobre kilka minut. To widocznie jakaś nasza specjalność. Zresztą mieszkam pod Wrocławiem i kilkuminutowe przerwy w dostawie prądu są tutaj na porządku dziennym… Tak jak wspomniałem – organizacyjna i promocyjna GIGANTYCZNA KLAPA! Oczywiście wbrew zapowiedziom i słowom puchnących z dumy organizatorów i zgodnie ze słowami większości obecnych na imprezie zagranicznych dziennikarzy.

Czytaj dalej „Bo piłka jest jedna, a obręcze są dwie… słów parę o Euro Baskecie 2009”